Jeszcze o 4 Warszawskich Spotkaniach Ceramicznych.
Na stronie Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku (kliknij TU) ukazała się notatka o naszej Imprezie.
Zdjęcia, których miniatury zamieściłem, robił Bogusław Dobrowolski prowadzący Pracownię Ceramiki w CRP. Na pierwszym zdjęciu widać przedstawiciela Zarządu Związku Ceramików Polskich Panią Ewę Danecką Chmiel.
Pozdrawiam Wszystkich Bywalców GN wakacyjnie.
Podobno wracają upały…
foto B.Dobrowolski
[URL="http://www.rzezba-oronsko.pl/index.php?news=142"][/URL]
-Cześć. Tu Frytka. Jestem w restauracji. Wpadnij.
Tyle razy tędy przechodziłem i nie skojarzyłem, że to restauracja.
Dopiera teraz, kiedy zostałem zaproszony, dostrzegłem dystyngcję tego miejsca.
Tylko stanąłem w progu od razu zostałem przywołany przez Frytkę.
Stała w zaczarowanym miejscu.
Z jednej strony my-głodni petenci, z drugiej uwijający się kelnerzy w papierowych czapeczkach z ciągłym pytaniem w oczach i na ustach. Między nami długa, piękna lada.
Niechcący zadałem retoryczne (jak się okazało) pytanie:
-Mielone już wyszły?
Zostałem skarcony wzrokiem przez wszystkich.
Frytka odbierała zrzut pancernego zestawu na tacę.
Tylko z papierowej torebki sypał się zalotnie ziemniaczany szamot.
Reszta była zaspawana.
Usiedliśmy przy stoliku. Wokół atmosfera powagi i spalonego tłuszczu…
Do jednego pancernika zabrakło rurki.
To był jednolitrowy kubek z przykrywką, w którą powinno się wbić rurkę by móc zaciągnąć płyn w spragnione wnętrzności. Szybko się znalazłem i zacząłem szukać urządzenia. Było w pancernej skrzynce z napisem słomki. Już otwierałem scyzoryk by sprawnie się do niej dostać, kiedy zimnokrwisty bywalec, jakby wyczuł moje zapotrzebowanie i spokojnym ruchem, bez słowa, przycisnął języczek skrzynki, a rurka majestatycznie wytoczyła się w moim kierunku. -Dzięki! Człowiek uczy się całe życie… Wróciłem do stolika. Frytka konsumowała pięcioetażową , bułczaną konstrukcję z której wystawała niedbale sałata i… dwa mielone. Te mielone musiały sięgnąć bruku i to z dużej wysokości, bo ich grubość zdążyłem ustalić na 0,5 cm. Żadnych sztućców, żadnych obrusów. To co się sypie czy kapie, trafia na tacę. Zza bułki dobiega mnie głos Frytki: -Nic nie zamówiłeś? (Myślałem, że zostałem zaproszony do tej samej tacki…)Odpowiedziałem, że już dawno nie jestem głodny. Pogadaliśmy o polityce. Frytka otarła papierem policzki i usta. Podziękowaliśmy sobie. Umówiliśmy się na telefon i Hej. Muszę się częściej z nią spotykać. To jednak Inny Świat…
MWgodz.8.00=18*C
Herbaciarnia 18.00 dzisiaj.Dwunaste spotkanie! Czyli minął rok.Ciekawe co przyniesie następny…?
[URL="http://bok.boleslawiec.pl/?menu=root&news=load&_id=195&phpsessid=a536c1c8b22a84f9c5bb2aa93ca7d9f8"][/URL]
-A założymy się, że mam rację?
-A o co?
-A, a, a o to kto pierwszy dobiegnie do furtki i z powrotem.
-Dobrze, ale ty biegnij pierwszy, a ja będę tu stał żebyś wiedział gdzie wrócić.
-No to START!
-Wygrałem! Wygrałem!
-Ja wygrałem bo przecież jak dobiegałeś to ja już tu byłem.
-Już? Chyba jeszcze?
-Poczekaj. Najpierw rozstrzygnijmy pierwszy problem…
[URL="http://5wsc.blog.onet.pl/"][/URL]
[URL="http://picasaweb.google.com/a.osinska/oregonceramicshowcase2009?feat=email#"][/URL]
GRATULACJE MAĆKU DLA CIEBIE I CAŁEJ TWOJEJ RODZINY!
____________
Zapraszam na film dość dawno przeze mnie zrobiony dla sprawdzenia możliwości działania w internecie.
[URL="http://video.google.pl/videoplay?docid=-1197035653435724915"][/URL]
[URL="http://2wsc.blog.onet.pl/"][/URL]
Wypasione zwierze.
OK.
Wypasiony samochód.
Już też się przyzwyczaiłem.
Ale …
wypasiony nieboszczyk?!
[URL="http://2wsc.blog.onet.pl/"][/URL]
Przejdę po pasach będzie bezpieczniej.
Przebiegnę bo coś jedzie.
O kurcze nie spojrzałem w drugą stronę…
No nic, jedno życie mam z głowy.
Związek Ceramików Polskich ma pierwszego poważnego Sponsora.
Monika Koprowska ufundowała nam prenumeratę CERAMIC REVIEW( www.ceramicreview.com ). Właśnie doszła pierwsza przesyłka. Bardzo dziękujemy. Pisma będą dostępnae na Czwartkach Ceramicznych, zebraniach i w siedzibie ZCP. Monika przyjedzie na 2 Warszawskie Spotkania Ceramiczne jako przedstawicielka Związku Ceramików Angielskich CPA i ich wydawnictwa. Będzie można u niej kupić ciekawe książki z zakresu ceramiki. Obiecała wcześniej przesłać tytuły. Jak tylko otrzymam informację udostępnię ją na naszych stronach.
___________________________________
BIULETYN Nr.2.
Przygotowujemy wydanie biuletynu na 2 Warszawskie Spotkania Ceramiczne.
Prosimy o nadsyłanie materiałów związanych z ceramiką np. początki działalności, wspomnienia z ceramicznych podróży i spotkań z ceramikami, ceramika wczoraj, dziś, jutro itp. Artykuły proszę kierować na [URL="mailto:ceramika_do@poczta.onet.pl"]ceramika_do@poczta.onet.pl[/URL]
Dziękujemy za już nadesłane:
Ani z Zawad Oleckich [URL="http://www.ceramika.zawady-oleckie.com"]www.ceramika.zawady-oleckie.com[/URL]
Sylce ze Szczecina [URL="http://ceramiksylka.blog.onet.pl"]ceramiksylka.blog.onet.pl[/URL]
Ryszardowi Vichtovskiemu z Warszawy [URL="http://vichtovski.blog.onet.pl"]vichtovski.blog.onet.pl[/URL]
[URL="http://matura.onet.pl/"] [/URL]
[URL="http://www.blogroku.pl/ceramika,gvbun,blog.html"] [/URL]
[URL="http://www.blogroku.pl/ceramika,gvbun,blog.html"]Blog Roku 2007[/URL]
[URL="http://swieta0708.blog.onet.pl/"][/URL]
[URL="http://powiadomienia.blog.onet.pl/"][/URL]
I po Świętach.
Czas szykować się na pożegnanie starego Roku i jak najszybciej zapomnieć oo świątecznym przejedzeniu.
To było dawno. Teraz jest nowy dzień. Czas układać całkiem świeże menu, może nawet ceramiczne…
Zapraszam na Fotoreportaż 2 z Norblina Proszę kliknąć TU
ADAM
Dwa lata starszy, pracował w Pracowni Ksero w InstytucieTechniki Cieplnej Politechniki Warszawskiej. Zaprzyjaźniliśmy się szybko, bo błyskawicznie rozpoznaliśmy w sobie bratnie dusze. Grywał na perkusji w studenckim klubie Remont. Muzyka, płyty były jedną z naszych wspólnych pasji. W malutkim pokoiku na szóstym piętrze przy Pl. Konstytucji odbywały się swego rodzaju jazz session.
W Pracowni Ksero prowadziliśmy maratony graficzne okraszone nie tylko rozmową… Założyliśmy Klub Smakosza i przez dobre dwa lata, po każdej wypłaconej pensji maszerowaliśmy do restauracji Szanghaj przy Marszałkowskiej, by z koleżeńskim zmrużeniem oka prosić o dynamit, przyprawę, którą przechodziliśmy każdorazowo swoisty chrzest bojowy.
- Tylko, tylko, na czubek łyżeczki, ani grama więcej…
Ale, zawsze braliśmy więcej i walczyliśmy z prawdziwym dynamitem w naszych ryżach rozmaitości, czy polędwicach w siedmiu smakach, gasząc pożar ulubioną wodą Borżomi.
Adam pasjonował się samolotami, a że świetnie rysował, to potrafił godzinami odtwarzać latające maszyny, które już dawno wylądowały w muzeach.
Pomagaliśmy innemu naszemu koledze, również pasjonatowi lotnictwa, w budowie jednej z pierwszych lotni. W niedługim czasie kolega ten w ostatnim swoim locie zginął…
Adam fantazję miał ogromną. Jeszcze niedawno wspominałem żart, który wykonał z innym kolegą w środkach komunikacji miejskiej. To był czas kiedy Telekomunikacja Polska odpowiadała na prośbę o telefon zdaniem:
- W najbliższych 10. latach nie planujemy rozbudowy sieci telefonicznej Pana rejonu.
W czasach, kiedy nawet nie wyobrażało się istnienia telefonów bezprzewodowych, a tym bardziej komórkowych, wzięli oni urzędniczą teczkę, włożyli do niej słuchawką telefoniczną z długim przewodem i budzik, który nastawili żeby zadzwonił za pięć minut. Wsiedli do zatłoczonego autobusu…Rozległ się dzwonek, kolega wsunął rękę do teczki, wyłączył budzik i wyciągnął słuchawkę:
- Halo!
To był istny szok. O tym się opowiadało latami…
Dostałem powołanie do wojska. Ustka, Marynarka Wojenna. Adam z kilkoma innymi przyjaciółmi przyjechał do mnie na przysięgę. To była jesień 1974 roku…
Wśród przyjaciół znalazła się Irmina, którą poznałem latem w ośrodku wczasowym Gąsiorowo nad Narwią w okolicach Zalewu Zegrzyńskiego. Ja pojechałem tam na wypoczynek z dwoma kolegami z Węgier, ona pracowała w ośrodku na letni wyjazd. Zaprzyjaźniła się z moim kolegą, który odwiedził nas w trakcie swojej przepustki wojskowej i z tym kolegą przyjechała do mnie na przysięgę. Wtedy właśnie Irmina z Adamem poznali się i połączyli na całe życie. W okresie stanu wojennego byli w Londynie, przeanalizowali niewesołą sytuację i wyjechali do Kanady. Tam ułożyli sobie życie na nowo. Urodził im się syn. Adam zaczął fotografować. Udało mu się podjąć pracę-marzenie przy renowacjach starych samolotów, ale pewnego razu pół hangaru spłonęło, a po pięknych aluminiowych samolotach zostały tylko silniki i kałuże metalu…
Spłonęło też jego 2,5 tysięczne archiwum zdjęć. To była dotkliwa porażka. Przeprowadził się w inne miejsce, zapomniał, ale teraz, w majowy wtorkowy wieczór wspomniał o tym opowiadając trzydzieści lat naszego niewidzenia się…
- Adam? Cześć to ja Darek, dostałem Twój numer od Maćka, który właśnie był u mnie i powiedział, że jesteś w Polsce, i mnie szukasz…
_______________
[URL="http://ceramiczne-abc.blog.onet.pl/"][/URL]
[URL="http://2wsc.blog.onet.pl/"][/URL]
[URL="http://2wsc.blog.onet.pl/"][/URL]
Kupię sobie coś tak dużego, że nigdzie się nie zmieści.
I będę miał.
Nie musi być to coś przy czym trzeba chodzić…
A nawet lepiej żeby nie.
Niech sobie to coś leży, a ja je będę miał bez zobowiązań.
TAJEMNICA DOTYKU [URL="http://wiadomosci.onet.pl/1331958,242,kioskart.html"]Zapraszam TU[/URL]
[URL="http://matura.onet.pl/"] [/URL]
[URL="http://zcp.blog.onet.pl/zcp-mazowsze-06-2009,2,id380042335,da2006-06-09,n"][/URL]
[URL="http://5wsc.blog.onet.pl/"][/URL]
Zapraszam do lektury pierwszej części tekstu nadesłanego z Muzeum Technika Ceramicznych w Kole przez Honorowego Członka Związku Ceramików Polskich panią kustosz Bożene Gronert Ubych.
„W barwach kolskiego fajansu” – ze zbiorów Muzeum Technik Ceramicznych w Kole.
Odc.1/2
Jeśli ktoś do końca sierpnia br. znajdzie się na Podkarpaciu, to warto odwiedzić Muzeum Podkarpackie w Krośnie, gdzie aktualnie udostępniona jest zwiedzającym wystawa pt. „W barwach kolskiego fajansu”.
Fajans, określany mianem ceramiki mniej szlachetnej, zaskakuje delikatnością, różnorodnością kształtów i bogatymi dekoracjami. Świadczą o tym przedmioty gromadzone w Muzeum Technik Ceramicznych w Kole.
Pomysł na zorganizowanie ekspozycji zrodził się w 2008 r., w trakcie realizacji projektu promującego ceramikę gromadzoną w muzeach polskich. Wtedy przygotowana została wystawa fotograficzna i prezentacją multimedialną, które podczas Nocy Muzeów w Muzeum Techniki d. Fabryce Norblina w Warszawie zostały po raz pierwszy udostępnione szerszemu spektrum odbiorców. Jednym z muzeów, które dostarczyło materiały z informacją o własnych zbiorów ceramicznych było Muzeum Podkarpackie w Krośnie, właściciel największej kolekcji lamp naftowych. Wtedy też zapadły pierwsze uzgodnienia w sprawie wystawienia kolskich zbiorów w tamtejszym muzeum.
Muzeum Technik Ceramicznych w Kole jest właścicielem bogatej kolekcji ceramiki liczącej ponad 1700 eksponatów. Główny człon zbioru stanowią fajanse z kolskiej fabryki założonej w1842 roku przez Józefa Freudenreicha. Przygotowanie scenariusza wystawy i wytypowanie eksponatów zgodnie z jego założeniami, zrealizowanie pomysłu na stworzenie odpowiedniej wizualizacji trafiającej do każdego odbiorcy, w końcu spis i pakowanie umożliwiające bezpieczny transport wartościowych eksponatów – to blisko trzy miesiące intensywnej pracy. Tę wystawę, można nazwać kolokwialnie „gotowcem”, który da się wkomponować w każde wnętrze. Przy odpowiedniej promocji fajans kolski ma szanse gościć w wielu polskich muzeach.
Najstarsze prezentowane obiekty pochodzą z okresu 1842-1880, kiedy właścicielem wytwórni był Józef Freudenreich. Są to fragmenty fajansowych i majolikowych zastaw stołowych z reliefowymi i drukowanymi dekoracjami. Różnorodność asortymentową i bogate zdobnictwo przedstawiają eksponaty z okresu 1880-1904,kiedy fabryka była własnością Augusta – syna Józefa. Obok reliefu i druku znalazły się tu naczynia zdobione przy pomocy kalkomanii, ażurów i barwnych szkliw.
cdn
Zapraszam do małego fotoreportażu z wernisażu wystawy.
Proszę kliknąć TU
_______________________
[URL="http://proceramika.blog.onet.pl/"][/URL]