TEDI cz II/V
-Szybko!
Ściana winorośli, deski, drzwi, drugie drzwi, szafa. Odsuwamy. Klapa piwniczna.
-Poczekaj. Będę podawał.
Znika, a za chwilę z piwnicznej czeluści zaczyna wyłaniać się … beczka…100 litrowa.
Odebrałem. Nastęna. Odebrałem..
Jeszcze tylko zwoje rurek, załadunek na taczkę. Maskowanie kocem i liśćmi. Uścisk dłoni. Luknięcie na teren.
-Powodzenia! Ruszaj! Droga wolna!
Zacząłem mieć stracha. Do domu 75m, w tym dwa zakręty 90st. Przegazowałem.
START! PROSTA 25, CIENKO STOP, LEWY 90, GAZ, PROSTA 25, ZNOWU CIENKO STOP, LEWY 90, GAZ, OSTATNIA PROSTA, STOP! Uff…
Szczęśliwie już baza.
Tylko liście wywiało…
C.D.N
MWgodz.8.00=23*C SŁOŃCE
[URL="http://ceramika.blog.onet.pl/2,id31600340,da2004-02-22,index.html"][/URL]
Żal się żalić. Zależy jednak na jaki temat. Mnie ujęło braterstwo broni szczególnie tych co nie maja ochoty albo umiejętności do robienia czego kolwiek, ale potrafią się zbratać w obozie przeciwnym do utalentowanego…
Małpa w ZOO chwyciła patyk i zaczęła coś kreślić na piasku… Moment i cała grupa przeleciała po niej, po patyku i po piasku. Został się jedynie tuman kurzu.
I tak to jest, albo bywa w życiu…
Kupiłbym sobie coś…
Ale co…?
Może wazonik,
albo czajniczek, albo czareczkę…
Kupiłbym sobie, ale by było pojedyncze i takie smutne, a kupować w komplecie to zbyt drogo jak na moją rozrzutną, dziurawą kieszeń…
Czyli pozostaje mi Co?
Zrobić sobie samemu…
Ulepić wszystko w jednym…
A, że po dodaniu wszystkich kształtów uzyskam nieforemną bryłę, to tylko wyjdzie na korzyść… Jak już kiedyś doszedłem, po prostu nie muszę zaczynać roboty. Przeszedłem z formy prostej do doskonałej na skróty i okazało się to to samo, więc trzeba odrzucić przejście i skrót i wtedy punkt wyjścia będzie od razu punktem docelowym, czyli znajdę się w miejscu, które najbardziej lubię. W rezultacie bez wysiłku…
Kaktus, tobie chyba też blisko do takiego miostrzostwa…
MWgodz.8.00=+2*C…
Miłego tygodnia!!!
Coś o NEOSTRADZIE [URL="http://nt.interia.pl/news?inf=550462"]ZOBACZ TU[/URL]
[URL="http://docs.google.com/gview?a=v&attid=0.2&thid=1201638cef98f71f&mt=application%2fpdf"][/URL]
[URL="http://powiadomienia.blog.onet.pl/2,id369525539,da2006-03-19,index.html"][/URL]
Ostatni rolnicy Marysina
Odc.1/4
Jeszcze w latach sześćdziesiątych w Marysinie Wawerskim można było spotkać gospodarstwa rolne. Nie dziwło to nikogo, bo Warszawa pojawiła się tu dopiero we wczesnych latach pięćdziesiątych.
Pola kartofli, kapusty i łany zbóż były normą. Taki jest przywilej przedmieść, że miasto miesza się w nich z wsią. Strefa buforowa stworzona w sposób naturalny z czasem uprawomocnia się za pomocą uchwały wład administracyjnych i staje się miastem. Żyjąc na określonym terenie nie dostrzega się powolnych zmian. Tak też i tu było. Wpewnym momencie pojawiły się plantacje pomidorów. Były one same w sobie, bo bez gruntu, własnością dwóch braci rolników, z których jeden mieszkał przy ulicy Cedrowej, a drugi na tej samej wysokości przy ulicy Storczykowej.
Z czasem, kiedy cywilizacja zawładnęła osiedlem, między ich posiadłościami pojawiła się moja ulica Potockich.
Starszy z braci reprezentował opcję nowocześniejszą i dzięki swojemu sąsiadowi, mechanikowi samochodowemu, wymienił konia tradycyjnego na konie mechaniczne. Młodszy do końca pozostał tradycjonalistą. Jego koń odżywiał się na własne kopyto, czyli jak tylko przestawał pracować puszczany był samopas i bywał wszędzie. Zwierze kojarzyło się znajgorszą biedą. Można było na nim omawiać budowę szkieletu. Skóra precyzyjnie tapicerowała każdy gnat. Gospodarz pytany o powód głodzenia konia zawsze nonszalancko odpowiadał:
- To taka rasa.
cdn
[URL="http://www.flickr.com/photos/25160803@n02/sets/72157604313084177/"]
[/URL] [URL="http://www.flickr.com/photos/25160803@n02/sets/72157604313084177/"][/URL]
Czasami sensacja zajrzy w każde okno.
Ta, jest przykładem zaufania do 1 kwietniowych żartów. Sam nie wierzyłem w to co TV donosiła na gorące tematy polityczne, więc nie mam pretensji do dzielnych strażaków pożarnych i miejskich, którzy nie chcieli przyjąć wezwania w prima apryllis. Kotek też nie będzie wnosił apelacji bo raczej nie może się połapać jak to się stało, że najpierw tak wysoko się znalazł a potem po 24 godzinnej wachcie tak nisko…
Uzbrojony w podłokciowe poduszeczki ustawiłem statyw w oknie i to co zarejestrowałem zamieściłem w albumie.
Proszę Kliknąć TU
Żeby nie zabrakło akcentu ceramicznego to donoszę, że w opisanym czasie ceramik nic innego nie robił poza wytężaniem umęczonych wypałami oczu i przyciskaniem migawki w iście reporterskim tempie.
Od rana słychać głośne przygotowania.
Wszystko na czas, żeby zdążyć.
Słychać skrobanie…
To jaja wygotowane w cebulowych obierkach każą się drapać.
Chcą pięknie wyglądać.
Kaktus przyłożył się i zdziera na nich kolce…
Piękny ornament.
Jednak artystą trzeba się urodzić…
A kiełbasa?
Też jakaś odświętna i jakaś pachnąca…
Kromki chleba,sól, pieprz.
To wszystko na ceramiczny talerzyk, na serwetkę i do koszyka.
Kaktus prysnął żeby go nie spakowali..
________________________________
[URL="http://lewmw.w.interia.pl/szablon_obrazki/18.jpg"][/URL] [URL="http://lewmw.w.interia.pl/szablon_obrazki/18.jpg"][/URL] MW g.14.00=12*C LECIUTKIE SŁONECZKO…
Zapraszam do KSIĘGI ŻYCZEŃ.Po prawej stronie pod linkami.Możemy tam składać sobie świąteczne życzenia.
Podobno nie wszysce widzą rysunki.Przepraszam. Jak tylko uwinę sie z przygotowaniami świątecznymi to postaram się naprawić.
[URL="http://wigilia06.blog.onet.pl/"][/URL]
Z CYKLU CERAMICZNE PODRÓŻE.KIELCE 16.12.2006 R.
Odcinek 2/3
W przejściu etażerka zastawiona porcelaną stołową finezyjnie przepaloną w piecu na drewno w czasie letniego pleneru Mistrza w Szwecji.
Dalej jakby analogiczne doświadczenia na „stołowiźnie” przeprowadzone już w piecu elektrycznym. Deformacje, uszkodzenia… wszystko w kierunku zatracenia użyteczności przedmiotów. Widz może dzięki takim zabiegom dostrzec w typowej ceramice nietypową rzeźbę.
-Witam Pana Serdecznie!
Uściski dłoni, wymiana uprzejmości z Prezesem kieleckiego Geol-Minu.
O Adam Wolski z Agnieszką.
Zostajemy zaproszeni do „GaleriiWolski” tuż za rogiem.
Jeszcze tylko sesja fotograficzna, pamiątkowe dedykacje w katalogach i ruszamy świątecznie rozświetlonym miastem na ulicę Sienkiewicza. Elegancki placyk, elegancka „rampa” przed Galerią na której zawsze coś się dzieje coś co kusi przechodniów do zainteresowania się sztuką.
Ściany Galerii wypełnione po brzegi malarstwem i ceramiką.
Między sztalugami wygodne kanapy.
Gospodarze zapraszają do rozmowy.
Tematy sypia się jak z rękawa.
W poszukiwaniu płaszczyzn do wspólnego działania zagłębiamy się w tajniki różnych sztuk.
Na zapleczu trwają prace remontowe.
Agnieszka nawiązując do charakterystycznego hałasu wspomina jak w notatniku Adama szukała kontaktu z hydraulikiem:
-Litera H. Hasior, a niżej… Henio-Hydraulik.
Można powiedzieć litera Mistrzów.
Gospodarz zaczyna romantyczną opowieść o Porsche 924, które po latach doprowadził do świetności.
[URL="http://ceramika.blog.onet.pl/2,id157376168,da2006-12-21,index.html"]cdn KLIKNIJ TU[/URL]
[URL="http://ambiente.messefrankfurt.com/frankfurt/en/home.html"][/URL]
Iryzacja (gr.iris-tęcza)
Efekt korozji przedmiotów szklanych i ceramicznych szkliwionych powstały w wyniku działania kwasów zawartych w ziemi, w której te przedmioty przebywały.
W skorodowanym szkle światło załamuje się wywołując różnorodne blaski.
Sztucznie można doprowadzić do takiego efektu wypalając przedmioty z nałożoną warstwą gliny z różnego rodzaju solami metali. Po wypale glinę oczywiście usuwa się.
Iryzację ceramiki powoduje również stosowanie tzw lustrów.
Już kiedyś wspominałem jak pewna rzemieślnicza firma ceramiczna upodobała sobie lustry i w związku z tym cały kraj nimi zarzuciła. Inna firma (już szklarska) wypuszczała kieliszki w ten sposób zdobione. Pamiętam zwątpienie w oczach zawodowego kierowcy kiedy miał z takiego kieliszka wznieść toast. Wyjaśnił, że benzynę to on pije w pracy.
[URL="http://wielkanoc09.blogspot.com/"][/URL]
[URL="http://5wsc.blog.onet.pl/"][/URL]
Odc.1/4
Któregoś lata mama oddelegowała mnie do apteki przy Marysińskiej w Aninie. Wychodząc z rowerem zobaczyłem pokraczną, nieskończenie razy reperowaną drabinę, krzywo postawioną przy wiśni.
- Może od razu zadzwonić po pogotowie?!
- Jedź, nie gadaj!.
Pojechałem, bo misja to misja. Na mojej ulicy Potockich panował wtedy bardzo mały ruch więc spokojnie mogłem trenować jazdę bez trzymanki aż do ul.Skrzyneckiego gdzie zaczynał się końcowy, 50-cio metrowy odcinek wyłożony nierówną trelinką (nic się nie zmieniło). Musiałem chwycić kierownice oburącz, bo inaczej groziło mi bolesne rozstanie z rowerem.
Szosa moskiewska, czyli ulica Bronisława Czecha. Tu trzeba było chwilę poczekać, by wodpowiednim momencie przemknąć na drugą stronę prosto w ulicę Marysińską.
Marysińska jeszcze przed wojną wyłożona była piękną kostką klinkierową. Ciekawa sprawa, w swojej działalności internetowej poznałem wnuczkę Jerzego Marynowskiego. Ten wielki inżynier i człowiek był wybitną indywidualnością w dziedzinie inżynierii drogowej. Mosty na Bugu, kanał Wisła Bug, port rzeczny na Żeraniu, Gdynia i wiele, wiele innych. Przed wojną uruchamiał w Bergano pod Mediolanem fabrykę cegły klinkierowej na licencji polskiej… Teraz, w czasach gdy Włosi są głównym licencjodawcą przemysłu ceramicznego w naszym kraju, brzmi to co najmniej dziwnie.
Po lewej w głębi piękny pałacyk. Z przyjaciółmii wzdychaliśmy do niego za każdym razem, kiedy tu przechodziliśmy.
- Chciałabym w czymś takim mieszkać. Jest śliczny…
Ale nie zamieszkała, wyjechała do Australii z Andrzejem, założyli tam rodzinę i po urodzeniu drugiego dziecka zmarła…
cdn
[URL="http://picasaweb.google.pl/k.jarcze/300808obliczaceramiki1080patwekkkaliszamuzeumprzemysu#"][/URL]
[URL="http://zcp.net.pl/zcp.komunikaty.html"][/URL]
[URL="http://plener2008.blog.onet.pl/"][/URL]
[URL="http://www.flickr.com/photos/29651120@n02/sets/72157606808486129/"][/URL]
Maria Piśko
Absolwentka PLSP w Jarosławiu, oraz Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu.
Dyplom w 1978 r. na Wydziale Ceramiki i Szkła.
Pracuje jako nauczyciel ceramiki i innych przedmiotów plastycznych w Zespole Szkół Plastycznych w Jarosławiu. Zajmuje się grafiką, rysunkiem oraz tkaniną. Od 1999 r. systematycznie uczestniczy w plenerach ceramicznych w Nowym Wiśniczu.
Członek założyciel Związku Artystów Pedagogów Ceramiki i Rzeźby. Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej
Serdecznie Cię Marysiu pozdrawiając życzę Ci by Twoja praca edukacyjna cały czas przynosiła tak piękne owoce jak do tej pory.